Chyba mam depresję. Nie wiem jak to nazwać, ale czuję, że zaczyna się ze mną dziać coś dziwnego. Coś, czego nigdy nie doznałem. Coś, co mi przeszkadza i od czego chciałbym się uwolnić. Problem w tym, że jedynym rozwiązaniem jest dla mnie kochający człowiek i spokojny dom. A o to bardzo ciężko…

Myślisz: „Nie wejdę do schroniska, bo się popłaczę!”. Współczuję Ci, naprawdę. My, psy, przecież nie chcemy sprawiać swoim widokiem nikomu przykrości. Nie chcemy, aby widząc nas płakał. Nie o to tu chodzi! Czy słysząc takie słowa i widząc łzy w oczach odwiedzających mamy myśleć, że wyglądamy tak tragicznie, że pozostał już tylko płacz? Jesteśmy tak beznadziejni i żałośni…?

Człowieku! Proszę Cię!
Tu nie chodzi o to, aby płakać i z politowaniem patrzeć. Chodzi o to, aby POMÓC!
Nie mów, że nie możesz wybrać, że najlepiej chciałbyś wziąć wszystkie. Słyszysz to, co mówisz?!
Mówisz to i wychodzisz. I już nie wracasz. Tak po prostu.

 

10409052_756125507764303_4242390269957410306_n

Jak się z tym czujesz? Siadasz wygodnie w fotelu, myślisz „Byłem dziś w schronisku, widziałem mnóstwo psów. Żal ściska za serce…”.

I?

To koniec Twojej pomocy? Twojej misji naprawiania świata? To już? Wszystko…?

Ty przychodzisz na chwilę, ja jestem tu cały czas. I czekam. Czekam, aż mój los się odmieni. Wyjdę prosto do własnego, spokojnego domu i już nigdy nie będę musiał martwić się o to, czy dożyję dnia, w którym ktoś mnie pokocha.

Chyba jednak to jest depresja. Okropny stan kiedy czujesz, że już nic nie będzie dobrze. Kiedy czujesz, że opadasz z sił i nie wiesz co zrobić, żeby było lepiej.
Jak to naprawić? …jak mam naprawić to, że się nikomu nie podobam, że nikt nie zwraca na mnie uwagi? Co mogę z tym zrobić? Wszyscy, którzy mnie znają mówią, że mnie uwielbiają, kochają. Oni nie mogą dać mi domu, ponieważ mają już tyle psów, że dla mnie zabrakło miejsca.
Dlaczego więc ci, którzy przychodzą i chcą przygarnąć jednego z nas nie spojrzą na mnie dłużej?
Nie przytulą się,
nie powiedzą nic miłego,
nie chcą się pobawić,
nigdy nawet nie spróbują!
Dlaczego…?

Mam 9 lat i chyba mam depresję. Coraz częściej odnajduję przyjemność w lizaniu krat i ściany mojego boksu. Powiesz, że to dziwne? Naprawdę?
Nie wiem dlaczego to robię, ale robiąc to zapominam choć na chwilę o tym, że wciąż tu jestem. Zaczynam marzyć o Tobie, o tym, że mnie kochasz i się mną opiekujesz.
Wychodzimy na spacer. Na piękną łąkę. Pogoda jest wspaniała, słoneczna, lekko wietrzna, ale tak właśnie lubię. Czuje się cudownie, gdy wiatr podnosi moje futro i mogę poczuć go na skórze.
Biegniemy razem po tej pięknej łące. Nagle z rozbiegu wskakujemy w wysoką trawę. Kładziemy się na niej, zasłaniając się od reszty świata. Przytulasz się do mnie, głaszczesz, patrzysz w oczy. Ja dla odmiany postanawiam polizać Cię po twarzy. Leżymy i patrzymy w piękne, bezchmurne niebo.
Nagle zamykam oczy, czuję, że mam wszystko, bo mam Ciebie. Jesteś tu dla mnie i ze mną. I nic więcej się nie liczy.

Otwieram oczy. Tym razem to krata. Nie lizałem Twojej twarzy tylko kratę boksu. Sen się skończył.

Nie wiem, czy mnie rozumiesz i wiesz o czym mówię. Chciałem tylko podzielić się z Tobą moim marzeniem. Powiedzieć Ci, jak widzę moje wyśnione życie…

Czy kolejnym razem, odwiedzając schronisko wyjdziesz z niego, twierdząc, że nie możesz się zdecydować?
Czy może nie wejdziesz, bo będzie to dla Ciebie zbyt trudne?
Pomyślisz, że Twoje serce nie będzie cierpieć, jeśli Twoje oczy nie ujrzą naszego cierpienia?

Dlaczego?
Przecież gdyby każdy, kto tu wchodzi wyszedł z choć jednym z nas, tego cierpienia, przez które płaczesz byłoby o wiele mniej.
Czy naprawdę uważasz, że aż tak się od siebie różnimy, że ciężko Ci podjąć decyzję?
Myślisz, że jeden kocha bardziej, a drugi mniej?

Powiem Ci tylko, że każdy z nas kocha tak samo. Na zabój. Boisz się tego? Nie bój się. Prawdziwa miłość jest przecież czymś pięknym! Nie bój się, że kiedyś odejdziemy. Odchodząc spojrzymy na Ciebie z pełnym podziwu wzrokiem. Nasze serca przestaną bić, ale będą nieśmiertelne w Twojej pamięci. Twoje wspomnienia sprawią, że będziemy żyć wiecznie.

Jeśli nie pokochasz choć jednego z nas i odejdziesz sprawisz, że i my odejdziemy na zawsze. Nikt nie będzie o nas pamiętać i uśmiechać się na myśl o nas.

Czy nadal uważasz, że ciężko jest się zdecydować. Że wolisz młodszego psa, ponieważ boisz się, że ten starszy pożyje tylko parę lat?
Parę lat?
Dla mnie parę lat to ogromnie dużo!

Adoptując mnie lub innego starszego psa będziesz mieć świadomość, wspaniałą świadomość tego, że uratowałeś. Tego, że dałeś dom. Tego, że pies, którego pokochałeś nie odszedł w schronisku. Nie odszedł zapomniany i niekochany. Dałeś mu coś, o czym marzył.

Proszę, spełnij moje marzenie. Wylecz mnie z depresji. To takie proste. Pokochaj mnie. I już.