Mam na imię Nestor i choć nie jestem dziadkiem to mogę śmiało powiedzieć, że przeszedłem w życiu więcej niż niejeden pies. Gdy trafiłem do schroniska byłem zaniedbany, chudy i bez chęci do życia. Dziś jestem zupełnie innym psem, weselszym i pewniejszym siebie. Chętnie podchodzę do ludzi, łaszę się i chcę pokazać, że bardzo zależy mi na ich dotyku. Kiedyś taki nie byłem, dlatego rozumiem psy, które nie lubią, gdy wkłada się ręce za kraty ich boksu.

Problem w tym, że niektórzy ludzie traktują schronisko jak ZOO. Chociaż uważam, że i zwierzęta w ZOO nie są na pokaz i po to, aby wskazywać na nie palcami. Często ludzie wchodzą do nas, jakby wchodzili do sklepu. Oglądają nas. Tylko oglądają. Nie chcą dowiedzieć się, jakie jesteśmy. Liczy się tylko wygląd i wiek. Młody, ładny pies szybko znajduje dom. Obok starszych psów, które nie zachwycają wyglądem przechodzi się zupełnie obojętnie.

Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że nie wszystkie psy, przebywające w schronisku są wesołe i beztroskie. Niektóre mają złe doświadczenia, związane z ludźmi i zwyczajnie się boją.
Nie rozumieją dlaczego obcy ludzie podchodzą do ich boksu, wydają dziwne odgłosy i wyciągają ręce. One po prostu nie chcą, aby im się narzucać. Takie psy potrzebują czasu, aby przekonać się, że już ich nigdy nikt nie skrzywdzi.

Proszę Was ludzie więc o to, abyście się zastanowili czasem nad losem tych stworzeń. Ja jestem już silny i nie boję się o nadchodzący, nowy dzień. Wiem, co mnie czeka. One tego nie wiedzą. Po ich głowach krąży tysiąc myśli i żadna nie jest niczym pewnym. Wyobraźcie sobie, jak Wy czulibyście się na ich miejscu. Na pewno balibyście się równie mocno, albo nawet bardziej. Nie dość, że zranione, głodne, zawiedzione, przemarznięte, to jeszcze trafiają do miejsca, którego nigdy wcześniej nie widziały. Nie czują się w nim pewnie, ponieważ nie wiedzą, co się dalej z nimi stanie.
Dlaczego w tym miejscu jest tak dużo innych psów? Dlaczego jestem za jakimiś kratami? Trafiłem do więzienia? Co takiego zrobiłem? Nikogo przecież nie zraniłem, to mnie źle potraktowano, sponiewierano, a teraz jeszcze wylądowałem w takim, a nie innym miejscu… i co dalej ze mną będzie…? To tylko niektóre z pytań, jakie zadaje sobie pies.

nestor

Każdy dzień to wielka niewiadoma, odkrywanie wszystkiego na nowo. Uczymy się tego, że są na świecie i dobrzy ludzie. Niekiedy potrzebujemy więcej czasu, nie chcemy tak od razu zaufać, ponieważ boimy się ponownego odrzucenia i zranienia. Kiedy jednak przekonamy się o tym, że schronisko jest naszą ostoją, zaczynamy pragnąć kontaktu. Nie pospieszajcie nas jednak, nie jesteśmy rzeczą, która po naprawie działa, jak dawniej. Odczuwamy wszystko, podobnie jak Wy. Znacie na pewno to uczucie, gdy zawodzicie się na kimś, na kim Wam bardzo zależy. Czujecie wtedy wielki smutek i zwątpienie. Wyobraźcie sobie, że dodatkowo tracicie jedyny dom. Nagle zostajecie bez niczego. Bez ludzi, jedzenia, nadziei.

My, psy, jesteśmy istotami zależnymi w pełni od ludzi. Robimy to z własnej woli, ponieważ bardzo chcemy kochać i z natury jesteśmy dobre. To ludzie zmieniają psy w potwory do walk, a w wielu przypadkach robią z nas worki do bicia. Taka jest rzeczywistość. Czytasz to i nie wierzysz? To uwierz. Nasze życie dzięki ludziom nie zawsze jest kolorowe. Mówisz: „Przecież ja jestem dobrym człowiekiem!”. Ty tak i wiele innych osób. Zadaj sobie jednak kolejne pytanie- dlaczego w schroniskach jest tyle bezdomnych psów? I dlaczego pomimo faktu, że wiele znajduje nowe domy, to wciąż więcej psów trafia do schronisk…

Można sobie zadawać mnóstwo pytań o los bezdomnych stworzeń. Można bez końca zastanawiać się nad tym, dlaczego ludzie są tacy, a nie inni. Dlaczego ranią, porzucają, zapominają. Tego już chyba nie zmienimy. Jeśli człowiek od zawsze nie szanował istot takich, jak my, to nigdy nie zrozumie faktu, że my też odczuwamy. Czujemy tak samo, jak ludzie. Niczym się nie różnimy w tej kwestii. Odczuwamy radość na Wasz widok, smutek, gdy Was przy nas nie ma i ból, gdy jesteśmy ranione. Pomimo tego wszystkiego, co nas spotyka jesteśmy w stanie na nowo zaufać i pokochać. Chcemy zapomnieć o przeszłości i cieszyć się nowym dniem. Wierzymy, że są i dobrzy ludzie, dla których możemy być kimś bardzo bliskim, członkiem rodziny, przyjacielem na wieki.

Wiele osób mówi „Nie chcę przyjść do schroniska, bo będę płakać”, „Nie mogę patrzeć na te smutne oczy, bo nie będę spać w nocy”.
Szkoda, że w takim momentach myślicie tylko o sobie. Nie odwiedzając nas sprawiacie nam ogromną przykrość. Lubimy, gdy ktoś życzliwy przychodzi. Lubimy, gdy w ciszy i spokoju podchodzicie, głaszczecie. Możemy wtedy popatrzeć Wam głęboko w oczy i na chwilę zapomnieć o tym, że nie mamy swojego opiekuna. Przez ten jeden moment to Wy jesteście naszymi opiekunami. Gdy wchodzicie do naszego boksu, przytulacie, czeszecie naszą sierść i szepczecie miłe słowa do ucha. To jest naprawdę wspaniałe. Uwierzcie, że nie wszystkie schroniska to złe i zapomniane miejsca. Schronisko powinno być tylko krótkim epizodem, schronieniem przed złym i okrutnym światem.

Dlatego prosimy Was o to, abyście chętniej nas odwiedzali. Tu jest mnóstwo pięknych i mądrych psów. Tak, wiem, psy rasowe są wspaniałe. Wiadomo, jaki mogą mieć charakter, a kupione jako szczeniak są śliczne i słodkie. Jednak nawet one nie uciekną przed niesprawiedliwością ludzką. W schronisku też jest dużo rasowych psów. Zapewne okazało się, że gdy urosły nie były już takie kochane. Szczeniaczek to nie zabawka, ale żywe stworzenie, którym trzeba się zaopiekować i odpowiednio wychować. Nauczyć czystości, chodzenia na smyczy, dobrych stosunków z ludźmi i innymi psami. Często okazuje się, że właściciele nie są w stanie sobie z tym wszystkim poradzić. Przerasta ich to więc wolą oddać, wyrzucić i pozbyć się „problemu”.

Warto jednak pamiętać, że w schronisku jest także dużo kundelków. Każdy jest inny, wyjątkowy. Nie znajdziecie nigdzie dwóch takich samych psiaków. Adoptując jakiegoś szczęściarza ze schroniska macie pewność, że wychodzicie ze ślicznym, jedynym w swoim rodzaju psem. Nie bójcie się o to, jaki pies będzie w domu. Każdy, nawet ten starszy świetnie odnajdzie się w nowym miejscu. Piszę to dlatego, że ludzie wolą szczeniaki, myśląc, że lepiej sobie z nimi poradzą.
W ciągu mojego pobytu w schronisku do adopcji poszło wiele dorosłych psów. Nigdy nikt się nie skarżył, nowi opiekunowie wysyłają stale zdjęcia i chwalą psy, polecają ich adopcje i mówią, że pies przygarnięty ze schroniska to największy i najwierniejszy przyjaciel.

Jeszcze się o tym nie przekonałem, ale głęboko wierzę w to, że kiedyś nadejdzie ten piękny dzień, w którym ujrzę swoich opiekunów. Założą mi nową obrożę i zaprowadzą do samochodu. Odjadę razem z nimi spoglądając smutnym wzrokiem na znikające gdzieś w oddali mury schroniska. Będzie mi przykro, kocham bowiem ludzi, którzy tu o mnie dbają. To oni sprawili, że zaufałem człowiekowi na nowo i zapragnąłem kogoś pokochać. Będę jednak cieszyć się na myśl, że jadę do własnego, spokojnego domu i będę żyć w nim długo i szczęśliwie, nie martwiąc się o kolejny dzień i o to, czy wreszcie i mnie ktoś pokocha.

Każdy pies, przebywający w schronisku żyje ogromną nadzieją. Wy, ludzie, mówicie, że nadzieja umiera ostatnia. Nasza nadzieja jest w Was. To Wy i tylko Wy możecie odmienić nasz los. Od decyzji, którą podejmiecie zależy naprawdę wiele. Jeśli zadecydujecie, że chcecie przygarnąć psa ze schroniska nie zmienicie życia wszystkich bezdomnych psów, ale spełnicie marzenia właśnie tego jednego. Podarujecie mu coś, czego nigdy nie miał- prawdziwy, odpowiedzialny dom i miłość.

Nasz los jest w Waszych rękach. Macie wielką moc. Pamiętajcie, nasza nadzieja nie umrze dotąd, dokąd będziecie otwierać swe serca na kolejne psie istnienia.

Wierni i oddani przyjaciele czekają na Was w schronisku. Nie zawiedźcie ich…