Cześć Kochani, mam na imię Roxi. Gdy trafiłam do schroniska byłam smutna i przygnębiona. Czułam, że moje życie się kończy. Nie wiedziałam, co będzie dalej.
Okazało się jednak, że miejsce, do którego przyjechałam jest wspaniałym, pism domem. Poznałam ludzi o ciepłych sercach. Dzięki nim odzyskałam wiarę i nadzieję na to, że wszystko będzie dobrze. I tak z lekko wycofanej, niepewnej suczki stałam się pogodna i radosna. Jestem bardzo delikatna, nie lubię się narzucać, ale gdy już jestem blisko człowieka najchętniej nie opuszczałabym go. Uwielbiam czuć zapach ludzi, ich ciepło i miły głos. Im więcej czasu spędzam wśród nich, tym śmielsza się staję.

roxi

Chciałabym, aby ktoś zakochał się w moim charakterze, poznał mnie lepiej i pokochał na zawsze. Czasami jednak odnoszę wrażenie, że domy znajdują szybciej psy, które są wesołe i energiczne. Rzadziej daje się szansę tym nieśmiałym. To troszkę niesprawiedliwe. To, że nie szaleję na widok człowieka podchodzącego do mojego boksu nie oznacza, że nie jestem warta zainteresowania. Potrafię bowiem kochać równie mocno, a może, gdybym dostała szansę od losu stałabym się weselsza? Potrzebuję do szczęścia człowieczej duszy. Nie ukrywam, że bez Was, ludzi, życie jest smutne. To Wy nadajecie naszemu istnieniu sens, zamieniacie je w bajkę i sprawiacie, że u Waszego boku nie musimy się o nic martwić.
Choć smucę się na widok odchodzących do nowego domu młodziutkich, wesołych psiaków to jednocześnie liczę na to, że kiedyś i do mnie uśmiechnie się szczęście.
Często rozmawiam z koleżanką, która mieszka w sąsiednim boksie. Takie zwykłe, babskie pogaduchy. Zawsze natychmiast poprawiają humor i życie od razu staje się prostsze.
– Roxi, jesteś?
– Jestem, jestem. Co słychać Yaris?
– A wiesz, trochę się dziś zawiodłam na ludziach.
– Co się stało?
– Ci Państwo, którzy dziś chodzili po schronisku podeszli do naszego boksu i wskazując na mnie palcami powiedzieli „O jaka słodka! Ale jaka gruba!”
– Yaris! Nie przejmuj się kochana! Nie słuchaj wszystkiego, co mówią ludzie. Nie warto. Oni myślą, że my tego nie rozumiemy, że mogą sobie powiedzieć byle co i nikogo tym nie zranią.
– No i niestety mnie zranili… W porządku, może nie jestem najszczuplejsza, ale to przecież nic nie znaczy!
– Wiem, Yaris… wiem… nie myśl o tym. Nie zmienisz ludzi i ich podejścia. Jeśli ktoś śmieje się z Ciebie, to w żadnym wypadku nie zasługuje na Twą miłość i poświęcenie. Już miałyśmy do czynienia z takimi ludźmi. Przez nich wylądowałyśmy na ulicy. Przez ich beztroskie podejście do nas. Nie przejmuj się ludźmi, którzy traktują nas jak rzecz, produkt w sklepie. Skup się na tych, dla których ważny jest charakter. Tacy też istnieją. Co prawda jest ich znacznie mniej, ale musimy wierzyć w to, że właśnie tacy ludzie nas docenią.
– Dziękuję Roxy, Ty zawsze wiesz jak pocieszyć. Nie wiem co bym zrobiła bez Ciebie. A co jeśli się komuś spodobasz i zabierze Cię do swojego domu? Z kim będę rozmawiać i komu będę się zwierzać?
– Nie martw się! Ja też przecież jestem słodka, ale gruba!
– Oj Roxi, szalona Roxi…
Takie chwile zaliczamy bez wątpienia do tych gorszych, smutnych i przygnębiających. Pocieszenie przychodzi na szczęście bardzo szybko. Wystarczy tak naprawdę chwila głaskania, ciepłe słowo i od razu wszystko nabiera weselszych barw.
Nasze rozmówki mają wiele tematów. Czasami opowiadamy sobie o nowych psach, śmiejemy się z naszych psich współlokatorów. Yaris mieszka w boksie z Billem i Agatem. Oni też troszkę przybrali na wadze odkąd są w schronisku. Muszą więcej biegać i dostają specjalne posiłki. Pamiętam, gdy Yaris pierwszy raz dostała suchą karmę. Była tak smutna, że aż urocza
Moim zdaniem nieważny jest wygląd psa. Najważniejsza jest jego dusza. Zbędne kilogramy zawsze można zrzucić.
Proszę Was zatem, w imieniu moim i mojej przyjaciółki Yaris- nie śmiejcie się z psiaków, które są okrąglejsze. Kochanego ciała nigdy za wiele.